Wrocław - Kościół Garnizonowy p.w. św. Elżbiety - 11.07.2010
Kot — Monday 12th July 2010 04:13:29 PM
Zapowiadało się, że będzie weekend wycieczkowy, ale bez wpisu. Byliśmy na turnieju w Ostrzeszowie ( lokal Stara Gazownia niszczy obiekty - BARDZO POLECAM ), wracając zaliczyliśmy też zalew w Kobylej Górze - dzikie tłumy, ale przy tej temperaturze możliwość popluskania się w wodzie bezcenna. Jak już dotarliśmy do Wrocławia, to ruszyliśmy do Tawerny i tak jakoś po drodze postanowiliśmy wejść na taras widokowy kościoła obok Rynku. Tyle lat mieszkam we Wrocławiu, a jakoś nigdy wcześniej widoku z góry nie podziwiałem - błąd, jest na co popatrzeć. Fotek zbyt wiele nie zrobiłem, bo jakoś tak mi głupio, gdy jestem na wycieczce z kimś kto robi fajne zdjęcia, a ja niczym ten czereśniak nie bardzo wiem co i jak w aparacie ustawić. Aczkolwiek parę widoczków pstryknąłem, a co ... Zaś wizytę na wieży zdecydowanie polecam. :-)




Wielka Sowa - 3-4.07.2010
Kot — Friday 9th July 2010 12:58:07 AM
Ostatni weekend to taki dość leniwy wypad na najwyższy szczyt Gór Sowich. W sumie taka powtórka - niecały rok temu spędziłem wieczór na Wielkiej Sowie, teraz wieczór, noc i poranek. :-) Start około godziny 19tej z Przełęczy Walimskiej i potem niebieskim szlakiem na szczyt. Czyli niedługi spacerek - aczkolwiek było duszno i ze sporym dobytkiem ( śpiwór, materac, browary ) tenże spacerek dał mi się nieźle we znaki. Na Wielkiej Sowie zestaw ognisko + kiełby + piwo + opowieści dziwnej treści, kilka godzin zleciało błyskawicznie. Dość zimną noc na szczycie jakoś przetrwaliśmy, chociaż ja chyba o wiele lepiej - czasem dobrze mieć ochronną warstwę tłuszczyku. ;-) Rano nowe ognisko i kontynuacja diety kiełbasianej. Przy okazji weszliśmy sobie na wieżę, na którą - z racji nocowania na szczycie - wpuszczono nas za darmo ( dodam też, że panowie na szczycie przyjemną muzyczkę na rano puszczali - głównie Dżem i reggae + parę takich typowo turystycznych piosenek ogniskowych ). Potem w drogę czerwonym szlakiem, przez Kozie Siodło, na Przełęcz Jugowską - trochę powyżej tej ostatniej posiedzieliśmy na trawie długo ponad godzinę, fajny relaks. Potem żółtym szlakiem przez Trzy Buki do Bielawy, tam zaś różnymi polnymi dróżkami dotarliśmy do Zbiornika Sudety. Droga zajęła nam ponad sześć godzin - o wiele dłuższe w tej okolicy zdarzało się robić, nawet całkiem niedawno, ale tempo lajtowe, postoje długie, no rasowa niedzielna wycieczka! Przydałaby się kiedyś powtórka, ale w inne miejsce, bo na Wielkiej Sowie to byłem parędziesiąt razy ...

Wieża na szczycie chwilę po przybyciu na miejsce.

Wieża nocą. Jak się przyjrzeć, to nawet towarzyszka podróży się załapała. :-]

Widok na Małą Sowę i szlak, którym dzień wcześniej przyszliśmy.

W oddali Ślęża.

Luneta na wieży, a w oddali bodajże Grabina.

Na szczycie.

Wieża raz jeszcze.

Niedźwiedzia Skała ( też już była ).

Taki widoczek z okolic Przełęczy Jugowskiej.

Zbiornik Sudety.
Gosławice / Brzezina / Wojnowice - 27.06.2010
Kot — Thursday 8th July 2010 01:14:26 AM
Ostatnio się nie wywnętrzałem, więc nadrabiam zaległości. Na początek wycieczka, którą odbyłem w niedzielę półtora tygodnia temu. Plan był zwiedzić okolice pałacy w Gosławicach i Brzezinie. I duże rozczarowanie - szczególnie w tej pierwszej miejscowości. Pal licho, że obie posesje prywatne, bo przecież nie będę miał pretensji o to, że ktoś sobie te budynki kupił. Sęk w tym, że niestety tak ogrodzone, iż niewiele widać - cóż, bywa ... W Gosławicach na szybko pstryknąłem zza ogrodzenia trzy fotki ( wszystkie wyszły beznadziejnie ) i rozczarowany poszedłem dalej. W Brzezienie widać było trochę więcej, ale szału nie ma. Z tego wszystkiego poszedłem na piwo, po spożyciu którego stwierdziłem, że dawno nie byłem w Wojnowicach ( ostatnio pod koniec lutego ). Szybko więc zmieniłem dalsze plany i po raz kolejny obejrzałem sobie ten przyjemny zameczek, potem na PKP Mrozów i do domu ...

Pałac w Gosławicach.

Pałac w Brzezinie.

Wojnowice.



